
Systemy biurowe zapewniają błyskawiczne przygotowanie biura do pracy.
Możemy wyobrazić sobie sytuację, w której wynajmujemy pustą przestrzeń
biurową, zamawiamy odpowiednią ilość biurek w ramach systemu biurowego,
podpinamy sieć internetową i telefoniczną – tego samego dnia nasze biuro
jest gotowe do pracy. Jeżeli zarządzamy olbrzymią korporacją, system
biurowy pozwoli nam jasno określić koszty zwiększenia ilości
pracowników. Elastyczność, szybkość i uniwersalność. Nic dziwnego, że od
połowy lat sześćdziesiątych Stany Zjednoczone, a później Europa i Azja
pokochały systemy biurowe.
Według historyków rozwoju biura – tak,
są już tacy! – pierwszym systemem biurowym był Action Office,
zaprojektowany w 1965 roku przez Roberta Propsta, a wypuszczony na rynek
w roku 1968 przez firmę Herman Miller. Proszę się nie martwić – nie
zamierzamy pisać tu o prehistorii. System ten jest dostępny w sprzedaży
do dziś i co więcej, każdy z naszych czytelników z pewnością choć raz go
widział w dowolnym amerykańskim filmie lub w jednym z
najpopularniejszych biurowych minikomiksów – Dilbercie. Tak, Action
Office to właśnie sławetny „the cubicle”.
W tym miejscu warto jednak
przyjrzeć się środowisku pracy sprzed pierwszego systemu. Pierwsza
połowa XX wieku zdominowana była przez olbrzymie przestrzenie biurowe,
wypełnione malutkimi biurkami ustawionymi koło siebie. Królowała zasada
czystych biurek – po zakończeniu dnia pracy nie sposób było odgadnąć kto
i gdzie siedział. Pełna uniformizacja, zero prywatności. Siedząc łokieć
w łokieć z kolegą z firmy, przy biurku ledwo mieszczącym maszynę do
pisania, trudno jest pokusić się o kreatywność… W dużym uproszczeniu tak
wyglądało taylorowskie biuro, z którym postanowił się zmierzyć młody
designer Hermana Millera. Po latach obserwowania pracy biurowej i z
myślą o poprawie wydajności pracowników zajmujących olbrzymie otwarte
przestrzenie, Propst zaprojektował pierwszy system biurowy.
Action
Office powstał z myślą o produktywności i zdrowiu pracowników. W
założeniu była to piękna wizja ery Beatlesów, mająca na celu poprawę
warunków działania pracowników umysłowych. Biurka o regulowanej
wysokości blatu miały umożliwić pracę na stojąco, czego efektem miało
być lepsze krążenie krwi. Z kolei bliskość półek i biurek miała znacznie
ograniczyć czas spędzany na „wyprawach” po materiały do stojących
daleko szafek. Półki te, razem ze ściankami, zapewniały też pracownikom
odrobinę prywatności – coś, o czym można było tylko pomarzyć w
taylorowskim biurze.
Na celowniku było też usprawnienie komunikacji
wewnętrznej – niestandardowe rozmieszczenie biurek i wolna przestrzeń
pomiędzy nimi miały zachęcić pracowników do krążenia po biurze. Jak mówi
sam twórca: To naprawdę niezwykłe, jak wiele ważnych decyzji i
kreatywnych dyskusji pojawia się, gdy ludzie wstają od swoich biurek i
zaczynają się ze sobą kontaktować, po prostu gawędzić ze sobą. Kolejnym
krokiem naprzód i zdecydowanie innowacyjną cechą była niezwykła
mobilność systemu. Propst zaprojektował Action Office tak, że wszystkie
jego elementy – biurka i półki – były z łatwością rozkładane. Od tej
pory całkowita reorganizacja biura była możliwa w ciągu zaledwie jednego
dnia.
Oszczędność miejsca wcale nie figurowała na liście
priorytetów. Dopiero w praktyce zaczęto ustawiać ścianki w sposób mający
zapewnić maksymalne wykorzystanie przestrzeni. System był zmniejszany
dosłownie z roku na rok. To rachunek ekonomiczny uczynił z Action Office
miejsce pracy Dilberta. Nie da się jednak ukryć, że gdyby nie olbrzymie
oszczędności, jakie ten system umożliwił, nigdy nie stałby się on
dominującą metodą organizacji przestrzeni biurowej w Ameryce Północnej.
Za Hermanem Millerem podążyły kolejne firmy: Steelcase, Knoll i Haworth,
tworząc swoje własne (jakkolwiek dość podobne) systemy biurowe. Dziś,
ponad czterdzieści lat po powstaniu Action Office, na rynku pojawiają
się coraz liczniejsze i coraz bardziej różnorodne systemy biurowe,
oferujące liczne rozwiązania tego ponad stuletniego problemu: jak
zagospodarować pustą przestrzeń biura, by stworzyć jak najlepsze
środowisko do pracy? Na kolejnych stronach zaprezentujemy najciekawsze,
według nas, produkty.
Dodaj komentarz