Tekst: Anna Lorens
Coraz częściej można zauważyć proces polegający na tym, że o wartości budynku nie świadczy jego pierwotna funkcja, ale możliwość przypisania mu nowej treści i charakteru, a także użytkowania go, jako obiektu o funkcji zupełnie niezwiązanej z pierwotną.
Obecnie popularna staje się tendencja nadawania znaczenia budynkom historycznym przez wykorzystywanie ich w zupełnie nowy, adekwatny do potrzeb sposób. Budynek staje się jedynie bazą do wykreowania zupełnie innej przestrzeni, która jednocześnie jest na tyle nierozerwalnie z nim związana, że bez niego nie mogłaby powstać. Szczególnie kuszącym i intrygującym czynnikiem staje się aspekt zakorzenienia tych obiektów w historii. Starówka warszawska przestaje być atrakcją dla społeczności lokalnych (funkcjonuje raczej dla przyjezdnych), ustępując miejsca obiektom historycznym o nadanej funkcji, zaprojektowanym, czy zaaranżowanym bez dosłownych nawiązań do pierwotnego charakteru budowli, albo wręcz w sposób całkowicie odmienny.
Kultura loftów narodziła się w Stanach Zjednoczonych, w wyniku recesji po II wojnie światowej, a także znacznego rozwoju techniki i technologii. Obiekty przemysłowe były przenoszone poza miasto, pozostawiając opustoszałe budynki pofabryczne (dawne szwalnie, warsztaty produkcyjne, magazyny) w śródmieściu. Niska cena za wynajem tego rodzaju pozostałości, zainteresowała środowisko artystyczne, które zaczęło anektować puste budynki na atelier, czy galerie, łącząc funkcje mieszkalne z miejscem pracy. Wkrótce taki proces można było dostrzec również w krajach europejskich: w Niemczech, Anglii i Francji, Hiszpanii (Barcelona). W opustoszałych obiektach poprzemysłowych o różnej typologii (wieże ciśnień, doki poprzemysłowe, szwalnie, fabryki, zajezdnie, młyny), zaczęto sytuować m.in. drogie i ekskluzywne biura. Lofty w Nowym Jorku i Londynie (Soho), osiągnęły ceny mieszkań w najlepszych dzielnicach. Estetyka przemysłowa uległa ogromnemu przewartościowaniu i przetworzeniu, jako doskonała baza dla zaprojektowania współczesnego obiektu.
Z punktu widzenia odczuwania przestrzeni, lofty przyciągają atmosferą namacalną, poczuciem realnego istnienia. Dają też wrażenie zatrzymania, skupienia, jakże ważne i potrzebne w świecie niezwykle szybkich przemian, do których człowiek musi się dostosowywać.
W aranżacji biurowej lofty sprawdzają się szczególnie dobrze, jako że podstawową ich cechą są otwarte przestrzenie
open space, dające wiele możliwości aranżowania. Odznaczają się też znaczną wysokością i dużymi oknami, stanowiąc tym samym odpowiednią bazę dla komfortowych przestrzeni pracy. Warto więc prześledzić światowe i polskie realizacje pod względem aranżacji i odpowiedzi na sposób funkcjonowania miejsca pracy.
Jedną z ciekawszych pofabrycznych realizacji w Europie jest Centrum Niemieckiego Designu, zaprojektowane przez biuro Foster & Partners. Budynek znajduje się w Essen – jednej z najbardziej zabudowanych części Niemiec, zdominowanej przez budownictwo fabryczne i pofabryczne, kojarzonej z górnictwem, hutnictwem i przemysłem ciężkim. Wiele z wybudowanych fabryk w Essen upadło z powodu starych technologii, bądź przeniosło się za miasto. Zaczęto wdrażać politykę przeprojektowywania pofabrycznych obiektów i dostosowywania ich do aktualnych potrzeb i funkcji. Zeche Zollverein – jeden z rezerwowych kompleksów węglowych, zaprojektowany w 1927 roku przez Fritz’a Schuppa i Martina Kremmera w kolosalnej skali, (pozostałość z czasów, gdy przemysł węglowy był w cenie i zamknięta ponad 50 lat później) – okazał się niezwykłym wyzwaniem dla londyńskiego biura projektowego, do przekształcenia w nowoczesne biura Centrum Designu.
Chluba regionu przemysłowego, wpisana do Księgi Światowego Dziedzictwa UNESCO, to ogromny kompleks budynków w konstrukcji stalowej, gdzie belki tworzą przestrzenie wypełnione cegłą i ogromnymi przeszkleniami o gęstym podziale. Strukturę wnętrza stanowią głównie rozległe hale, przyrównywane wręcz w swych proporcjach i skali do wnętrz gotyckich katedr. Budynki wieńczą wysokie kominy.
Tak rozległe przestrzenie, stanowiły niezwykle trudny materiał do przetworzenia na potrzeby biur i galerii wystawowych tak, by zachować ich poindustrialny charakter i odczucie skali.
Elewacje zostały odtworzone i uzupełnione właściwie w stanie niezmienionym, wyeliminowano tylko elementy drastycznie zaburzające nowo projektowaną funkcję. We wnętrzach przyjęto metodę „pudełka w pudełku”, tworząc mniejsze przestrzenie i ujarzmiając niezwykłą skalę istniejącej budowli. Pozostawiono też kilka starych kotłów, jako przykład wczesnodwudziestowiecznej technologii. Przeniesiono je zaś w przestrzenie galerii wystawienniczych, w rytmie podpór i mniejszych wygrodzonych przestrzeni. Betonowy kubik wstawiony w przestrzeń hali, oświetlony współcześnie w zestawieniu z ciężkimi okuciami lamp fabrycznych, mieści funkcje wystawowe tymczasowe i stałe ekspozycje (m.in. projekty i prototypy samochodów), a także konferencyjne z widokiem na domy o funkcji administracyjnej i krajobraz otaczający halę.
Do sześciennej formy odwiedzający dostają się przez odrestaurowaną przestrzeń hali ze ścianami w stalowych belkach i odsłoniętej cegle.
Biura znajdują się w większości na galeriach okalających ogromne przestrzenie poindustrialnych hal. Z reguły są to przestrzenie otwarte, bądź wydzielone w sposób ażurowy, przeszklone bezszprosowym szkleniem. Między pomieszczeniami biurowymi a konferencją i przestrzeniami wystawowymi, można komunikować się dzięki podwieszonym szklano-stalowym trapom.
Zdawałoby się, że kongresowe sale, biura służące kreatywnej pracy nad designem i jego promowaniu, umieszczone w postindustrialnych halach, nie będą miały charakteru współczesnego. Natomiast dzięki doskonałemu zaanektowaniu poprzemysłowych przestrzeni, są wizytówką niemieckiego designu. Wręcz futurystyczne, otwarte przestrzenie biur w obrębie hal o niespotykanej skali, ułatwiają i sugerują pracę kooperatywną.
W USA, w Ankeny, w stanie Iowa, pracownia Herbert Lewis Kruse Blunck Architecture zaprojektowała lofty biurowe w wielkich halach magazynowych, o powierzchni ponad 5 tysięcy metrów kwadratowych, towarzyszące magazynom firmy dostawczej gazu Praxair Distribution Inc.
Wszystkie zaprojektowane elementy: układ przestrzenny biur, oświetlenie, instalacje, meble, okładziny, zostały zaprojektowane przy założeniu, że przestrzeń ta umożliwi dalszą rozbudowę.
W celu wizualnego pogodzenia dwóch niezależnych funkcji: biur i magazynów, zaproponowano taki sam materiał konstrukcyjny i zachowano poindustrialny charakter wnętrz. Podział przestrzeni, konstrukcja, stalowe kratownice, świetliki, projektanci zostawili w stanie nienaruszonym. Stanowiska pracy ustawione jedno za drugim, przysunięto do istniejących źródeł światła, w korytarzach zaproponowano industrialne lampy. Jednym z najpoważniejszych problemów w procesie projektowania okazało się zróżnicowanie oświetlenia, gdyż to magazynowe nie nadawało się do zastosowania w przestrzeniach biurowych. Zastosowano wstawki z poliwęglanu, dostarczające dodatkowego światła. Rury i instalacje, rytmicznie biegnące w określonym module, zastosowano jako metodę na naturalną parcelację przestrzeni biurowej. Dzięki temu nie trzeba było dodatkowo dzielić jej ścianami, za to wytworzył się klarowny układ. Najciekawszym elementem projektu jest sala konferencyjna. Zaprojektowano cylindryczne, wysokie pomieszczenie, którego ściany pokryto dwoma perforowanymi warstwami galwanizowanej stali. Szczeliny w tych warstwach dyskretnie wpuszczają światło. Całości dopełniają zaprojektowane na zamówienie stalowe meble (m.in. minimalistyczny okrągły stół w sali konferencyjnej) i świetlówki, powtarzające cylindryczny kształt pomieszczenia.
Biura Praxair Distribution Inc. są przykładem, jak uzyskać ciekawe wnętrza biurowe, przy niewielkim nakładzie finansowym. Nie zawsze jednak inwestowanie w lofty oznacza prostą zależność: zlecenie projektu – wykonanie – efekt. Skuteczność tego przedsięwzięcia budzi duże obawy inwestorów.
Rewitalizacja to złożony proces, który ma na celu ożywienie gospodarcze i społeczne, martwych obszarów miasta. Moda na dane miejsce rodzi niekiedy zainteresowanie i inwestycje. Doskonałym przykładem tego rodzaju procesu, jest aranżacja wiedeńskiego przemysłowego kompleksu pochodzącej z przełomu wieków XIX i XX największej europejskiej gazowni miejskiej, która w 2001 roku została przekształcona w wielofunkcyjny zespół zabytkowych obiektów.
Efekt to przypominające miasto w mieście, ogromne „Gasometer City”. Na początku tereny starej gazowni zostały otwarte dla młodych ludzi i pozwolono im na swobodną aranżację. Powstały tam kluby, bary aranżowane w sposób dość spontaniczny. Zabieg ten doprowadził do wytworzenia swego rodzaju mody na to miejsce, stało się ono popularne. Właśnie ta popularność spowodowała zainteresowanie inwestorów zdegradowanymi terenami gazowni i chęć do profesjonalnej aranżacji. W 1999 roku w wyniku decyzji władz miasta zbiorniki na gaz wraz z murowanymi osłonami, zostały odkupione przez trzy duże firmy inwestycyjne, a do pracy nad projektem zostali zaproszeni czterej światowej sławy architekci: Jean Nouvel, Wolf D.Prix, Manfred Weldorn oraz Wilhelm Holzbauer. Każdy z nich był odpowiedzialny za jedną część gazowni, ale pracowali w zespole tak, aby koncepcja była spójnym projektem.
Zaprojektowano rozbudowaną infrastrukturę. Ściany gazowni zostały pokryte ciemnym szkłem, zaś wewnątrz powstały zielone dziedzińce przekryte stalowo szklanymi kopułami. Jako punkt charakterystyczny zaprojektowano tarczę, wydzielającą przestrzennie strefę publiczną kompleksu.
Powstało docelowo obok mieszkań i usług, ponad 11000 m
2 powierzchni biurowych, audytorium i około 1000 miejsc parkingowych.
W Polsce również narodziła się moda na lofty. Z reguły przystosowywane do indywidualnych potrzeb architektów, czy środowiska artystycznego. Niosą też za sobą poważne inwestycje deweloperskie. Z początku miały funkcję mieszkalną, albo łączącą mieszkanie z atelier, czy warsztatem pracy. Natomiast rozwijają się też lofty biurowe, początkowo dla firm o profilu artystycznym. Na warszawskiej Pradze przy ulicy Białostockiej 22 odrestaurowano kamienicę wybudowaną w latach 1913-1916. Wraz z terenem do ulicy Markowskiej,służyła za magazyny i warsztaty firmy Krzysztof Brun i Syn. Tu składowano wyroby metalowe produkcji firm K. Brun i Syn i innych. Montowano windy Otis.
Teraz jest przeznaczona na wynajem. Zaprojektowano tam lokale biurowe na bazie istniejącej architektury. Pomieszczenia mają ponad 3,20 m wysokości, są doskonale doświetlone, zaś historyczny charakter wnętrz kamienicy zachowano. Odsłonięto cegłę, pozostawiono gzymsy i stiuki, sufity kolebkowe i drewnianą klatkę schodową. Lokale nie różnią się od tych w nowym budownictwie, ale mają dodatkowe atuty w postaci wysokości pomieszczenia i doświetlenia oraz „sznytu” starej kamienicy warsztatowo-magazynowej.
W Polsce doskonałą bazą do projektowania nowych przestrzeni są – obok obiektów industrialnych – pozostałości zabudowy fortecznej. Przed okresem modernizmu stosowano zasadę bezwzględnego wręcz szacunku dla kontekstu i braku ingerencji w historyczne budynki, z wyjątkiem zabiegów renowacyjnych, czy odbudów. Nagła potrzeba tworzenia ośrodków rozwoju kultury i sztuki oraz zupełnie nowych miejsc pracy, biur, spowodowała konieczność szybkiej adaptacji obiektów dotąd nieużytkowanych dla współczesnych potrzeb. Wraz ze wzrostem wyobrażeń o możliwościach tworzenia takich miejsc i ich rosnącego wyboru, rosła też potrzeba nadawania im indywidualnego charakteru, czemu służy przede wszystkim sposób ich zaaranżowania. Trzeba wspomnieć, iż budżet przeznaczony na te cele był niekiedy skromny. Adekwatnym rozwiązaniem architektonicznym stało się więc budowanie nowych struktur na bazie, bądź w obrębie zachowanej, historycznej tkanki.
Forty Mokotów w Warszawie – bo właśnie one zostaną tu opisane jako przykład miejsc, tworzonych w niezagospodarowanych wcześniej przestrzeniach obiektów historycznych – przyciągnęły swoją doskonałą lokalizacją i niespotykaną formą środowiska artystyczne.
Fort M to dziewiętnastowieczne, zachowane po części, ceglane, porośnięte mchem i trawą schrony i koszary carskie, usytuowane pośród licznych osiedli mieszkalnych, niemalże w sercu Warszawy. Jeszcze przed kilkoma laty stanowił niszczejący pustostan, aż wzbudziły zainteresowanie środowiska agencji filmowych i reklamowych, sytuujących w sposób początkowo spontaniczny i tymczasowy, biura na jego terenie. Następnie w jego wnętrzu zlokalizowały się liczne kluby i lokale o różnorodnym charakterze, wynikającym głównie z aranżacji.
Wkrótce Fort M doczekał się zupełnie nietymczasowego, wysmakowanego projektu wpisanego w tkankę starych murów. Prestiżowa firma z branży reklamowo-filmowej, „Platige Image”, zleciła projekt swoich biur i studio warszawskiej pracowni projektowej Szcześniak + Denier Architekci, przy założeniu, że ma powstać projekt oryginalny i odpowiadający kreatywnemu profilowi firmy. Odtworzono elewacje ściany fortu i zaprojektowano wnętrza. Było to 8 pomieszczeń, sklepionych kolebkowo, pierwotnie połączonych ze sobą. Za bazowy materiał posłużyła stal, uzupełniana wymiennie szkłem, bądź też drewnem, ustawiająca funkcje aranżowanej przestrzeni. Zastosowano tez dodatkowe elementy przegród z betonu architektonicznego. Z materiału tego wykonano też podciętą ladę recepcji, pomieszczenia toalet i niektóre meble. Zastosowano różne struktury na ścianach i posadzkach pomieszczeń, od odsłoniętej cegły, przez zatarty tynk i drewno – wszystko dla podkreślenia charakteru miejsca. Ciekawym zabiegiem jest też świetlik w podłodze, w korytarzu wejściowym. Wprowadza on do wnętrza światło, w strefie wcześniej niedostatecznie doświetlonej. Jest współczesnym i czystym rozwiązaniem wnętrzarskim.
Dodatkowo wprowadzono takie elementy, jak ściana z dwóch tafli szkła, wypełniona kliszami filmowymi, czy też panele akustyczne, wygłuszające wpisane w stalowe ramy, aż wreszcie stoły bilardowe, w ogólnodostępnej przestrzeni uzupełniającej biura.
Projekt siedziby „Platige Image” dowodzi, że wartością staje się rezultat adaptacji, a nie historyczny budynek sam w sobie, zwłaszcza że (tak jak w przypadku zabudowań Fortu M) nie był to obiekt wyróżniający się czymkolwiek pierwotnie. Zabudowa forteczna, zmurszała i zarośnięta, służy w tym wypadku tworzeniu „
spirit of the place”. Jest przykładem zaaranżowania wnętrz biurowych o indywidualnym charakterze, przy jednoczesnym wykorzystaniu zdegradowanych obiektów. Buduje to wrażenie prywatności i odczucie, że miejsce to jest częścią nas, budzi skojarzenie z rzeczami, które przechowujemy trwale gdzieś głęboko w pamięci, podsyca potrzebę zatrzymania się, kontemplacji, zadumy, aż wreszcie staje w opozycji do zmieniającego się świata. Zwłaszcza w odniesieniu do architektury miejsc pracy, nierozerwalnie związanych z wirtualnością, technologią, przyciąga możliwością zrównoważenia globalnego wyścigu, nostalgią. Nie docenia się już więc miejsca, które jest tylko stare. Musi być ono podatne na zmiany, elastyczne, ale jednocześnie wiarygodne w swoim odwoływaniu się do przeszłości. Najlepiej, jeśli kojarzy się z czymś nie tyle wartościowym pod względem historii, a solidnym, charakterystycznym i materialnym, jak np. rzemiosło (stąd przeobrażeniom architektonicznym podlegają magazyny, fabryki, spichlerze, stare zakłady wielu branż – wyjściowo zupełnie nijakie pod względem estetyki). Młodzi ludzie nie chcą odcinać się od tego, co aktualne i chcą być w centrum wydarzeń. W muzyce zrodziła się więc moda na covery – nowe aranżacje istniejących utworów muzycznych, odtwarzane przez wykonawcę, który nie jest pierwotnym autorem; w modzie na motywy „
oldschool” (nawiązujące albo bezpośrednio zapożyczone z lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, siedemdziesiątych...). Renomowane firmy (Vitra, Kartell), powtórnie wprowadzają do produkcji – najczęściej w limitowanych seriach – meble i sprzęty codziennego użytku, zaprojektowane przez najwybitniejszych designerów XX wieku, jak Charles i Ray Eamesowie, czy Alvar Aalto. Co więcej, funkcjonuje pojęcie „
redesignu”, czyli nadania współczesnego szlifu wzorcom z lat 50., 60. (nowy Minni Morris, New Beatle). Hybrydyzacja ta, jest z socjologicznego punktu widzenia konieczna dla zachowania równowagi dla zaskakujących czasem i wyprzedzających oczekiwania, zmian w zglobalizowanym świecie.
*** Słowo „loft” oznaczało z angielskiego poddasze, galerię lub górne piętro i stanowi nowe pojęcie w odniesieniu do współcześnie aranżowanych, dużych przestrzeni w budynkach magazynowych, halach poprodukcyjnych, fabrykach. Z początku było odnoszone do budynków mieszkalnych, jako że pierwsze lofty miały właśnie taką funkcję, zaś wkrótce została ona rozszerzona na budynki użyteczności publicznej, galerie, przestrzenie wystawowe, aż wreszcie – biura.