
Rozmawiała: Izabela Kamińska
Czym różni się przestrzeń Generali od innych, które pan do tej pory zaprojektował?
Każdy realizowany przeze mnie projekt jest jednostkowy i jedyny w swoim rodzaju. Trudno wymienić elementy, które wyróżniają właśnie to miejsce. Myślę, że unikalne było tu samo podejście do realizacji. Pierwszy raz spotkałem się z projektem tak precyzyjnie przemyślanym i dogranym od początku do końca. Powierzchnia do ogarnięcia była naprawdę duża, w dodatku wciąż rosła, a mimo to cały czas czułem, że działamy według planu.
Myślę, że natura firmy i rodzaj działalności, jaką prowadzi, znacząco wpłynęły na organizację projektu. Na każdym kroku dało się odczuć dążenie do jak największego bezpieczeństwa, asekurowanie się dodatkowymi pomysłami, by w momencie awarii planu „A” można było skorzystać z planu „B”. Członkowie zespołu decyzyjnego Generali cechowali się również dużą konsekwencją, słuchali moich propozycji, oglądali wszystkie pomysły, ale nie chcieli zgodzić się na żadne ustępstwa, które odbiegałyby od założeń briefu. Doskonale wiedzieli, czego oczekują i jakie są ich priorytety. To była prawdziwie profesjonalna współpraca, jaka naprawdę rzadko się zdarza. Na przykładzie Generali można by stworzyć wzorcowy proces organizowania biura, który powinno zobaczyć wiele firm, zanim zdecydują się na aranżację nowej siedziby.
Czy jest to znaczący projekt w pana CV?
Podejmując się jakiegokolwiek zadania projektowego, traktuję je jako wyzwanie i ważny element mojego doświadczenia zawodowego. Jest to najlepszy sposób sprawdzenia się i zdobywania nowych umiejętności. Jeśli chodzi o Generali, to oczywiście również tak było.
Jak doszło do nawiązania współpracy między panem a firmą Generali?
Tak jak już wspomniałem, Generali podeszło bardzo profesjonalnie do projektu, dlatego również grupa projektowa została wybrana nieprzypadkowo. Steering committee Generali nie chciał opierać się jedynie na rekomendacjach czy sugestiach dewelopera. Ogłoszono konkurs, do którego przystąpiła o kilka firm, między innymi moja poprzednia firma. JMP Service. Był to dosyć skomplikowany proces, który przebiegał kilkuetapowo. Ostatecznie to nasze biuro zostało wybrane.
Czy był to wymagający klient?
Bardzo! Projekty powstawały do momentu osiągnięcia możliwie najwyższej jakości. Przyznam, że wymagania Generali wpłynęły bardzo pozytywnie na projekt, ponieważ były przemyślane i celowe. Inwestor wymagał stworzenia wielu dokładnych projektów, każdy element był szczegółowo analizowany. Już w pierwszym etapie poproszono mnie o wykonywanie dokładnych wizualizacji, co starałem się jednak ograniczyć, ponieważ takie działanie wymaga dodatkowej pracy, a poza tym znacznie opóźnia postępowanie procesu projektowego.
Jakie zagadnienia briefu były kluczowe?
Głównym założeniem aranżacji przestrzeni miało być jak najpełniejsze oddanie charakteru firmy – połączenie tradycji z nowoczesnością. Musieliśmy to jakoś wypośrodkować – nie chcieliśmy, aby ta przestrzeń była rodzajem biura-klubu, ani miejscem konserwatywnym. Postawiliśmy na biuro przyjazne, w którym wszyscy (pracownicy, klienci i goście) będą czuć się komfortowo, a jednocześnie będzie ono dobrą wizytówką firmy.
Czym charakteryzuje się układ stworzony dla tego biura?
Postanowiliśmy całkowicie odejść od dawnych struktur, ale przejście do nowego układu zaaranżować w sposób płynny, jak najmniej zauważalny. Poprzednia siedziba opierała się głównie na pokojach, natomiast w nowym biurowcu stworzyliśmy niewielkie open space’y. Wydzieliliśmy przestrzeń za pomocą obniżonych sufitów i kolorowej wykładziny na podłodze, by optycznie „oszukać” użytkownika, że pracuje we własnej, prywatnej przestrzeni. Chodziło o takie zaplanowanie przestrzeni, aby osoby, które do tej pory pracowały w zamkniętych pokojach, nie poczuły się nieswojo w powierzchniach wspólnych. Decydując się na open space, dyrekcja Generali chciała, aby nie wpłynęło to na komfort pracy, dlatego postanowiono zainwestować w doskonalsze stanowiska i lepsze parametry. Położyliśmy ogromny nacisk na ergonomię: meble, akustykę, oświetlenie – wszystko, co wpływa na jakość pracy.
Jak wyglądała współpraca z inwestorem?
Zaczęliśmy od procesu rozpoznawania potrzeb, w którym duży udział miała również firma Quickborner team, specjalizująca się w tego typu działaniach. Przeprowadzono szereg rozmów ze wszystkimi działami Generali, które pomogły w rozpoznaniu potrzeb pracowników, w dokładnej analizie strukturalnej oraz stworzeniu najbardziej dogodnej komunikacji. Używaliśmy diagramów kołowych, przeróżnych wykresów oraz wstępnych analiz powierzchni. To było bardzo skomplikowane i trwało około miesiąca. Szczegółowe badania pokazały, jakich elementów potrzebuje ta powierzchnia. Niestety, pewnych założeń nie dało się zrealizować z powodu zbyt małej powierzchni. Staraliśmy się jednak zawalczyć o jej maksymalne wykorzystanie. Po wstępnych analizach przeszliśmy do tworzenia space planu. Tu pojawił się kolejny problem! Generali w tamtym momencie dynamicznie się rozwijało. To było niezwykłe – z dnia na dzień tworzono nowe zespoły bądź powiększano istniejące. Ta tendencja niosła za sobą potrzebę organizowania kolejnych stanowisk pracy. Od momentu rozpoczęcia prac nad strukturą powierzchni konieczne było jej dwukrotne powiększanie i przebudowywanie. W dodatku, kiedy skończyliśmy projekt, okazało się, że to nie koniec… Potrzebne są kolejne projekty przebudów i rearanżacji. Te ciągłe zmiany były bardzo stresujące.
Komu dedykowana jest ta przestrzeń?
Zdecydowanie pracownikom. To oni spędzają w tym miejscu najwięcej czasu, dlatego skupialiśmy się zasadniczo na ich potrzebach. Pojawiają się tu oczywiście również strefy przeznaczone dla klientów, jak piętro recepcyjne czy sale konferencyjne na parterze.
Co pana zdaniem szczególnie udało się w projekcie?
Przyznam, że jestem zadowolony z całości realizacji. Myślę, że wszystkie osoby, które brały udział w tych pracach, wiedzą, że udało nam się osiągnąć możliwie najwyższą jakość, mimo wielu trudności, które pojawiały się po drodze.
Czy pojawiają się tu jakieś „smaczki”, elementy, których nie widać na pierwszy rzut oka, a pana zadaniem zasługują na uwagę?
Firma zdecydowała się na technologię z najwyższej półki. Osoby, które nie mają wiedzy w tym temacie, nawet tego nie zauważają, co z resztą było zamierzonym elementem projektu –nie afiszować się tu ze złotymi klamkami. Generali jest firmą ubezpieczeniową i klienci nie powinni odnosić wrażenia, że za ich pieniądze robi się takie rzeczy. Siedziba miała budzić zaufanie.
Gdyby możliwe było cofnięcie czasu, czy dziś inaczej podszedłby pan do projektu?
Myślę, że zmiany w sferze czysto projektowej nie są potrzebne. Problem dotyczy zbyt małej powierzchni, ale wiedzieliśmy o tym od samego początku.
Biuro Generali może być inspiracją dla podobnych przestrzeni, czy jest to pomysł jednostkowy?
Uważam, że nie należy powielać żadnych projektów. Naśladowanie czy powtarzanie pomysłów nie ma sensu. Ten projekt również nie bazuje na innych koncepcjach, ponieważ Generali nie wprowadziło żadnych standardów korporacyjnych.
To znaczy, że siedziby Generali w różnych krajach nie są spójne?
Każde biuro posiada inne potrzeby, zatrudnia inną ilość pracowników, obsługuje innych klientów, co przekłada się na organizację powierzchni. Oglądałem biura firmy w pozostałych krajach, aby lepiej poznać specyfikę korporacji i każda z siedzib bazuje na specyficznych dla siebie zasadach.
Uważa pan, że siedziba Generali jest dużym krokiem na przód, jeśli chodzi o projektowanie wnętrz biurowych w naszym kraju?
Myśląc o tej przestrzeni, jako znaczącym dokonaniu na polskim podwórku projektowym, musimy wziąć pod uwagę czas jej realizacji. Siedziba Generali powstała niespełna dwa lata temu. Proszę mi wierzyć, w przypadku rozwoju technologii, wprowadzania na rynek nowoczesnych materiałów i tworzenia nowych systemów organizacji, to na prawdę bardzo długi czas. Kiedy bliżej przyjrzymy się temu projektowi, okaże się, że on w żaden sposób nie odstaje od biur powstających dzisiaj. Wiele jego elementów zostało rozegranych z wielkim wyprzedzeniem: zastosowane materiały, sposób analizy struktury firmy, wysoko rozwinięta technologia. Kiedy w 2008 roku zajmowaliśmy się tworzeniem siedziby Generali, był to projekt w pewnym sensie łamiący stereotypy przestrzeni pracowniczej, oparty o rozwiązania w najwyższym standardzie.
Czy dostrzega Pan jakieś trendy w projektowaniu biur, które pojawiły się w ostatnim czasie?
Coraz częściej spotykam się z przestrzeniami biurowymi, które są rodzajem scenografii – dobrze wychodzą na fotografiach, na pierwszy rzut oka wydają się ciekawie, ale niestety przy bliższym poznaniu okazują się być zlepkiem różnych pomysłów, struktur, form czy kolorów. I choć szumnie nazywa się to „architekturą”, to w gruncie rzeczy architekturą wcale nie jest. Uważam, że aby wnętrze było dobrze zaprojektowane, jego elementy muszą się przenikać, wszystko musi być spójne i współzależne. Biuro nie jest workiem, do którego upycha się różne rzeczy, tylko po to, aby powstało coś fajnego i kolorowego.
Dodaj komentarz