
Tekst: Maciej Markowski
Raz do roku na sześć dni świat design spotyka się w Mediolanie. Na tegorocznym, jubileuszowym Saloni, nie zabrakło tez nas
Jak w ciągu sześciu dni zwiedzić 24 pawilony, których powierzchnia przekracza 50 hektarów i nie przegapić najciekawszych wydarzeń oraz wystaw rozsianych po całym Mediolanie? To niemożliwe. Konieczna jest selekcja. Już w samolocie wykreślałem więc kolejne pozycje, ale to, co miałem przyjemność zobaczyć, wystarczyło, żeby zakręciło się w głowie.
Wystawcy oświetlenia mieli chyba najłatwiejsze zadanie. W półmroku rozległego pawilonu łatwo można nieskomplikowanymi sposobami osiągnąć nadzwyczajne efekty, światło z łatwością przyciąga uwagę, intryguje. Pawilon Euroluce mógł więc jawić się zwiedzającym jako magiczna, kolorowa kraina. Niewątpliwie na rynku oświetlenia dokonała się rewolucja – technologie LED umożliwiają oświetlenie przestrzeni biurowej w tani i efektowny sposób. O ile na zeszłorocznym Saloni można było podzielić oświetlenie na „designerskie” i „ledowe”, tak teraz inżynierowie i projektanci wyraźnie współdziałali. Zaskakująco tanie rozwiązania potrafią ożywić biurową przestrzeń w sposób, jaki rzadko udaje się efektownym meblom. Wcale nie trzeba korzystać z ekstrawaganckiego oświetlenia takich firm jak Swarov-ski czy Schonbek, by nadać biurom ekskluzywny wygląd. Z producentów obecnych na polskim rynku polecamy Zumtobel.
Niezwykle ciekawe stanowiska przygotowali giganci designu: Vitra, Moroso i Kartell, który prezentował swoje produkty na rozległym, drewnianym podeście, nawiązując do wesołego miasteczko z lat 50. Polecam obejrzenie odświeżonej wersji klasycznego krzesła 4801 z 1963 roku, zaprojektowanego przez Joe Colombo – sklejkę zastąpiono czarnym, błyszczącym plastikiem, a efekt jest zaskakująco świeży i elegancki.
COSMIT, organizator targów Saloni, szczyci się tym, że to jedna z najstarszych imprez tego typu na świecie i jedna z pierwszych, która przyciąga międzynarodowe towarzystwo. Wszystko to prawda, dziś jednak nie jest już tak różowo. O ile wiele firm produkujących designerskie meble i oświetlenie nie wyobraża sobie ominięcia tej imprezy, o tyle firmy produkujące meble biurowe zdecydowanie wybierają Orgatec. Nieobecność takich gigantów jak Herman Miller, Steelcase, Haworth czy Kinnarps właściwie uniemożliwia decydentom dokonanie wyboru spośród najważniejszych opcji. Zrozumiała w tym kontekście jest nieobecność polskich firm, nawet tych z reguły obecnych na Orgatecu, jak Nowy Styl. Królują tu więc włoskie meble biurowe i o ile obecność Frezzy czy LAS Mobili jest obowiązkowa na każdej większej imprezie, o tyle wiele prezentowanych tam produktów jest wtórnych i mało interesujących. Pozytywnie wyróżniały się produkty Nurusa, Bossa, HumanScale i japońskiej Okamury.
To, czym Salone Ufficio traci w obsadzie, nadrabia w organizacji i pomysłowości. W tym roku ponownie zorganizowano „The Office as Creative Hub”, prezentując ciekawe rozwiązania dla kreatywnych biur. Architekt Piero Russi zaprojektował dwie przestrzenie, silnie związane z symboliką Mediolanu. Pierwszą było ciekawe miejsce do spotkań i restauracje naśladujące Galerię Vittorio Emanuele, a drugą ciekawa przestrzeń konferencyjna, naśladująca stadion San Siro. Dla dziennikarzy stworzono interesującą przestrzeń do pracy mobilnej, którą niektóre firmy mogłyby skopiować – nie przestaje mnie fascynować to, jak kilka biurek, foteli, dobry dostęp do internetu i parę dobrych pomysłów akustycznych może przekształcić dowolną przestrzeń w funkcjonalne biuro.
Ciekawą instalację stworzył też Francesco Bandini, udowadniając, że da się w ciekawy sposób zaprezentować wykładziny. The positive floor, wielobarwna przestrzeń stworzona przy użyciu wykładziny InterfaceFLOR, pokazała, że można nadać pomieszczeniu ciekawą atmosferę wyłącznie za pomocą płytek podłogowych.
Sam autor w dość natchniony sposób mówił o doznaniach, jakich ma dostarczać jego projekt: „Kiedy spoglądamy do góry, szukając gruntu pod nogami, musimy kontynuować naszą podróż i dokonywać dobrych wyborów. Wtedy właśnie pojawia się jakaś myśl. Dla tego jednego momentu człowiek pragnie, by choć przez chwilę jego stopy były wysoko w powietrzu”.
Jeżeli uzupełnić to o listę ciekawych wykładów, prowadzonych przez znakomitych konsultantów biurowych i architektów z całego świata, możemy rozgrzeszyć tegoroczne włoskie Saloni. Dodajmy do tego niezwykłą atmosferę targów, fakt że w każdym zakątku miasta można znaleźć wystawy, a w barach wpaść na ciekawych designerów (dzięki temu powstał jeden z naszych wywiadów) i już wiemy, dlaczego do Mediolanu co roku zjeżdżają tysiące designerów i biznesmenów. Na tegoroczne Saloni, zorganizowane pod hasłem „50 lat młodzi”, zaproszono też wielu młodych projektantów. Kto wie, może dołączą do grupy tak sławnych postaci odkrytych właśnie podczas Saloni Satellite jak Patrick Jouin, Matali Crasset, Paolo Ulian, Tomoko Azumi, Lorenzo Damiani czy Ikka Suppanen. Od czasu naszej pierwszej wizyty w Mediolanie podziwiamy rozwój tego elementu targów – Saloni Satellite przez 13 lat wyrosło na najlepsze miejsce na świecie, wyszukujące i promujące nowe designerskie talenty. O naszych tegorocznych odkryciach napiszemy w następnym numerze.
Artykuł można również przeczytać ściągając darmowe
e-wydanie
Dodaj komentarz