newsletter
Spotkania i wywiady
wydarzenia
Orgatec
23 październik 2012 / Targi

Największe w europie targi mebli, akustyki, oświetlenia, techniki i wykładzin do biura

MTP "Biuro i Meble" – zapach PRL-u, zmarnowany potencjał, "tonąca łajba"?

Między 3 i 6 czerwca w Poznaniu odbywały się targi „Meble i Biuro” oraz nowe przedsięwzięcie o nazwie „arena DESIGN” – projekt dedykowany tematyce współczesnego wzornictwa, projektowania przemysłowego i architektury. Jeśli możemy powiedzieć coś pozytywnego, to tylko na temat „arena DESIGN”. Z punktu widzenia ilości wystawców Międzynarodowe Targi Poznańskie „Meble i Biuro” dogorywały. Z obecnych firm oferujących meble biurowe najlepiej prezentowała się włoska Arca, która otoczona była tylko przez 3 konkurencyjne firmy: Meble Jarocin Biura i Hotele, Biuro i Styl oraz firmę M.I.L System. W hali obok można było jeszcze zobaczyć kolekcję Balmy, w połączeniu z Noti, które to dzieliły przestrzeń z innymi wystawcami mebli dla domu. Czy można powiedzieć, że potencjał tej części targów kreował kryzys? Zapewne tak, ale było to również podyktowane brakiem ciekawej propozycji ze strony organizatora, którego zadaniem było przekonać nieobecny polski przemysł mebli biurowych, że ich potencjalni klienci na targach się pojawią. A oto jak prezentowały się targi w tym roku.



Wędrując po terenie wystawienniczym MPT mieliśmy wrażenie, że jest tam jeszcze duch PRL-u. Już na początku, gdy przyjechaliśmy z miesięcznikami na nasze stoisko, usłyszeliśmy, że postojowe na terenie targów to koszt 50zł! Wcześniej, jeszcze przed przyjazdem, jako wystawca otrzymaliśmy karnety do VIP Lounge (niczym na każdych większych międzynarodowych targach, co wydawało się całkiem miłe ze strony organizatora). Zakładaliśmy, że tak jak na innych imprezach tego typu, jest to kupon na darmowy, ciepły posiłek. Jakże brutalna okazała się rzeczywistość.



Uradowani, z kuponem w ręku, odnaleźliśmy strefę VIP Lounge. Przy wejściu poproszono nas o karnet i 20zł od osoby. Trochę zdziwieni weszliśmy na salę. Nie znaleźliśmy żadnego czystego stolika, a na każdym leżały używane i nieumyte naczynia. Z szerokim uśmiechem, nie grymasząc na kolejne trudy, dziarsko wzięliśmy się za posprzątanie i przygotowanie miejsca do posiłku. Okazało się, że nie ma sztućców, a w zamkniętych platerach został tyko sos i zaschnięte resztki. Ktoś by powiedział, że może się spóźniliśmy, ale my tam byliśmy o 13:30, a razem z nami stało kilka kolejnych, rozgoryczonych i zdziwionych osób.



Wracając do naszej hali, wpadliśmy na pomysł, aby wejść do press center, które było po drodze. Przywitało nas wielkie, puste, dwupiętrowe wnętrze i dwie samotne, znudzone panie, które poprosiły o opłatę za wstęp, bądź płatną akredytację. Zdziwieni trochę tą sytuacją, rozglądaliśmy się po pustym wnętrzu, próbując dowiedzieć się jakiego rodzaju informacje możemy tu uzyskać. Niestety, konkretnej odpowiedzi zabrakło.



Doszliśmy w końcu na halę, gdzie była wspomniana „arena DESIGN”, która w gruncie rzeczy jako jedyna zasługuje na uznanie. Niektórzy powiedzą, że panel tematyczny był – poza kilkoma wyjątkami – mało błyskotliwy i że do konkursu TOP DESIGN award 2009 zostało zgłoszonych trochę za mało produktów, aby wyłonić obiektywnego zwycięzcę. Naszym zdaniem nowo narodzone dziecko MTP zainicjowało bardzo obiecujące przedsięwzięcie. Organizatorom udało się zaprosić wielu uznanych polskich i zagranicznych gości, oraz zorganizować atrakcyjną ekspozycję prezentującą trendy we współczesnym wzornictwie, przy okazji której wypromowano trochę czołowe, krajowe uczelnie prowadzące kierunki wzornicze z Poznania, Krakowa, Łodzi, Katowic, Gliwic i Koszalina. Zabrakło chyba tylko trochę czasu, aby wszystko zostało dopięte tak, jakby tego oczekiwał organizator.



Dzięki arenie udało się niewątpliwie ściągnąć sporą ilość projektantów, architektów, studentów wzornictwa oraz wszystkich pasjonatów designu. Widząc potencjał tej części wystawy, dzięki uprzejmości Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, pana Krzysztofa Gintera z kwartalnika "2 + 3 D", pani Rozalii Otlewskiej prowadzącej portal www.architekci.pl oraz Pana Tomasza Rudkiewicza z firmy NC Art, udało nam się pozyskać kilka dodatkowych stanowisk na dystrybucję magazynu "O&F". Miesięczniki trzeba było dokładać średnio co godzinę, co, ku naszemu zdziwieniu, oznaczało, że jednak sporo osób odwiedza targi (może tylko tę halę). Już pierwszego dnia rozdaliśmy 1500 sztuk i zdecydowaliśmy się na domówienie kurierem kolejnej paczki z Warszawy.  Wracając jednak do tego, co działo się poza halą…

Często podawanym powodem absencji polskich firm zajmujących się produkcją mebli biurowych, była bardzo wysoka cena za metr kwadratowy powierzchni wystawienniczej, a raczej stosunek wydatków do zysków. Wiele osób wspomina, że dużo bardziej opłaca się pojechać na bardziej prestiżowe targi Orgatec w Kolonii. Widać również tendencję do spotkań w mniejszym gronie i organizacji tzw. małych firmowych targów połączonych z prezentacją produktów. Przykładem takiej alternatywy był wernisaż zorganizowany przez firmę SITAG, który odbył się Galerii Arsenał. Wydaje się, że po tegorocznej porażce decydenci MTP muszą zacząć słuchać tego, co mają im do przekazania klienci. Czy tak się stanie – o tym przekonamy się za rok lub za dwa lata.

Komentarze

06.08.2009, 15:24Noriega
Dobrze napisane, też byłem na targach i sam widziałem (od strony gościa), że impreza odbyła się pro forma i nie można tam zobaczy autentycznych nowości rynkowych, ani spotkac ważnych konkurentów. Co dalej? Jeśli nic się nie zmieni na kolejnej edycji wystawców będzie jeszcze mniej, a ostatni zgasi światło... Dziwne że większośc prasy branżowej tego nie widzi.

Dodaj komentarz

Autor *
E-mail
Komentarz *
Dodaj 3 do 5 *